Budownictwo na Kaszubach
Odtworzyłem mojego laptopa. Jako pisarz starej daty byłem zwolennikiem starych maszyn do pisania. Prezent w postaci przenośnego komputera, jaki na urodziny podarowały mi dzieci, trochę mnie przeraził. Obce były mi nowinki techniczne i nie spieszyło mi się do innowacji internetowych. Teraz jednak naprawdę chciałem coś sprawdzić.
Planuję pojechać na Kaszuby i zrobić sobie trasę pomiędzy jeziorami od Chojnic przez Charzykowy, Funkę, Swornegacie, Wdzydze Kiszewskie, aż do Kwidzynia. Miałem tam szukać mojej inspiracji. Pragnąłem akcję najnowszej powieści właśnie tam umieścić. I tu pojawił się problem. Potrzebowałbym przyczepy campingowe, by móc bez przeszkód podróżować. Wpisałem stronę Google w taki sposób, jak niedawno uczyła mnie córka. W pasku wpisałem poprawnie „Przyczepy campingowe sprzedaż”. Okazuje się, że po haśle „Przyczepy campingowe sprzedaż” od razu pojawiło się kilkanaście firm, które są w stanie spełnić moje wymagania. Ostatni sukces powieści dał mi spory zarobek i miałem ten luksus, że bez udręki mogłem oglądać te droższe i pojemniejsze przyczepy campingowe. Strona internetowa, którą otworzyłem jako pierwszą twierdziła, że tylko ich oferta „Przyczepy campingowe sprzedaż” da mi satysfakcję wyboru i podaruje mi niezapomniane wakacje. Cofnąłem jednak wyszukiwania do punktu wyjścia. Znowu miałem przed sobą zbiór linków odpowiadających na moje pytanie „Przyczepy campingowe sprzedaż”.
Tego wieczoru dowiedziałem się, że niektóre przyczepy campingowe mają łazienki, kuchnie i szerokie łóżka dla dwóch osób. Nie spodziewałem się takiego komfortu. Podejrzewałem, że po wpisaniu „Przyczepy campingowe sprzedaż” wyświetlą mi się normalne pojazdy, identyczne jakimi jeździłem podczas studiów na Mazury. Jak widać mało jeszcze wiem o nowościach tego świata. Chyba mój rozwój edukacyjny o postępie naukowym zatrzymał się dwadzieścia lat temu. Powinienem to zmienić.
Po raz trzeci wpisałem „Przyczepy campingowe sprzedaż” na stronie, o której mówiła mi córka. Spisałem kilka telefonów i obiecałem sobie, że jeszcze w tym tygodniu skontaktuję się z którymś ze sklepów w Warszawie. Miałem zamiar zwiedzić Kaszuby i otrzymać kolejną dawkę weny do powieści.
