Maszty flagowe
Czasem mam już dość swojej pracy. Chociaż nie chodzi nawet o pracę samą w sobie, tylko o to, że ludzie wykazują się tak wielką ignorancją. Może wynika to z tego, że morze jest bardziej interesujące i przez to maszty kojarzą się ludziom z wielką przygodą. A maszty flagowe może i nie są tak ekscytujące, ale jednak są w miarę powszechne i nie należą do zjawisk, dla których udawać się trzeba na drugi koniec świata. Pracuję bowiem w firmie produkującej maszty flagowe, ale z kimkolwiek bym nie rozmawiała, to za każdym razem moi współrozmówcy myślą, że chodzi o maszty, które znajdują się na statku. Oczywiście to żaden powód do irytacji, ale czasem mam wrażenie, że zwykłe maszty flagowe po prostu dla ludzi nie istnieją, a przyznać musicie, że w pewnym stopniu odbiera to sens mojej pracy. W sumie to ciekawe zjawisko, bo maszty, które produkujemy sprzedają się bardzo dobrze, wciąż mamy nowe zamówienia i co jakiś czas rozszerzamy produkcję. Nie wiem w takim razie skąd bierze się u ludzi ta ignorancja i dlaczego słysząc słowo maszt mają przed oczami statek, a nie flagę. Każdy chyba widział w swoim życiu taki maszt. No chyba, że chodzi tutaj o terminologię. Może ludzie nie wiedzą, że to na czym wisi flaga, to też maszt. W sumie to sama spotkałam się kiedyś z określeniem słup, a chodziło wówczas właśnie o maszt flagowy. Wiem, że nie powinnam się tak irytować, ale czasem po prostu mam gorszy dzień i odreagowuję w ten sposób. Gderam z byle powodu i na co się da. Widocznie mi to pomaga, bo na co dzień nie mam jednak takich przemyśleń i jest mi raczej obojętne czy ludzie orientują się czym są maszty flagowe. Teraz sobie ponarzekałam i już czuję, że trochę mnie to uspokoiło, i mogę spokojnie wracać do pracy. W firmie produkujące maszty flagowe oczywiście.
