Nagrzewnice i szorowarki
Jeśli komuś potrzebne są agregaty prądotwórcze, to na sto procent znajdzie je u mnie. Bo czego ja nie mam w tym swoim małym sklepiku, o który dbam z taką troską. Mam prawie że wszystko. Trochę tych rzeczy się przez tyle lat nazbierało. Gdyby trzeba było nazwać jakoś mój sklep, to nie wiem jak. Chyba nazwa Omnibus byłaby właściwa. Bo obok siebie stoją nagrzewnice i sztuczne choinki. Obok siebie leżą lalki dla małych dziewczynek i agregaty prądotwórcze. Mam nawet jakieś szorowarki. Ale z tymi szorowarkami to w ogóle wyszła śmieszna historia. Jako sklepikarz zawsze staram się wszystko mieć. I wszyscy dookoła wiedzą, że jak czegoś w domu zabraknie, to ja mam. Zawsze byłem przekonany o tym, że faktycznie niczego w moim sklepie nie brakuje. Pewnego dnia przyszedł do mnie jakiś mężczyzna z pobliskiej miejscowości i spytał, czy mam dwie szorowarki. Zamurowało mnie. Co miałem zrobić? Powiedzieć mu, że niestety tego nie mam? Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Powiedziałem więc, że jeśli da mi pół godziny, to zdobędę dla niego te szorowarki. Zgodził się, a ja wyruszyłem na poszukiwania. Oczywiście mogłem pójść na łatwiznę i powiedzieć tamtemu człowiekowi, żeby sam się udał do jakichś sklepów w okolicy, a na pewno coś znajdzie. Ale uparłem się na to, że ja to zrobię. I udało mi się. Byłem z siebie bardzo zadowolony. Od tamtej chwili zawsze mam na składzie szorowarki. Choć prawdę powiedziawszy nikt więcej się o nie nie dopytuje. Najbardziej popularnym artykułem są nagrzewnice elektryczne. Pokonały nawet agregaty prądotwórcze, choć wydawało mi się, że te nie mają konkurencji. Ale kilka lat temu nastała bardzo intensywna moda na nagrzewnice. Pamiętam, że jednego lata sprzedałem ich ponad dwieście. Teraz sprzedaję ich znacznie mniej, ale i tak raz po raz pojawia się klient zainteresowany myjkami. Jestem szczęśliwy, że prowadzę mój mały sklep. Nie chciałbym w życiu robić niczego innego.
